Pokazywanie postów oznaczonych etykietą journal. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą journal. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 października 2013

Art J i opakowanko

Hej, hej!
Dziś za długo spałam i mózg mam opuchnięty. Ostatni raz mam czas, bo od jutra wracam do pracy i się zaktywizuje. To dobrze...
 Ludzie narzekają, że mają zaspane, opuchnięte oczy. A u mnie tak działa mózg (uwielbiam to słowo, lubiłam kiedyś taki punkowy zespół - defekt mózgu - chwytliwa nazwa). Mózg mój więc jest ciepły, opuchnięty i rozlazły - ledwie mieści się w głowie i woła o kawę, którą go pieszczotliwie poje.
 Mój art J, który wysyłam do scrapki-wyzwaniono na wyzwanie Imaginarium (znów cudne słowo) jest o mózgu, który w moich wyobrażeniach zawsze był nierozerwalnie połączony z włosami. Bo w głowie mam taki kołtun (ostatnio przez siedzenie w domu bardzo wielki) i chyba muszę zacząć pisać, bo to mi zawsze pomagało. Wyciągałam piórem z kołtuna pojedyncze myśli i mozolnie zaprowadzałam porządek. A tak to widzicie jaki mam pierdolnik. Przez niego nie umiem działać. Leże tylko i myślę ile bym chciała zrobić, ale nie działam nic. 
Są chwile kiedy kocham kawę - mogłabym zrobić tło jeszcze jaśniejsze wtedy byłaby to głowa utopiona w kawie z mlekiem.

A pokażę Wam jeszcze opakowanie na płytę ze ślubnymi zdjęciami. Pierwszy raz zrobiłam tak czystą i prosta pracę :)
Dziękuję za uwagę i ściskam Was ciepło!



wtorek, 15 października 2013

Art J

Hej, hej!
Właśnie otarłam się o wypoczynek w szpitalu, ale jakoś utrzymałam się domku mego i mogę Wam pokazać wpis journalowy, który zrobiłam między jedną, a drugą drzemką. Wpadł mi w oko temat z sodalicious. Powiem Wam, że zdarzały mi się (teraz już baaardzo rzadko) takie nieuzasadnione ataki lęku i zawsze zostawiają one kwaśny smak. Kojarzy mi się on z zepsutymi orzechami.
A, żeby pozytywniej skończyć. Cieszę się, że nadrobiłam w końcu blogowe zaległości. Niektóre z Wam naprawdę mnie zaskoczyły wieloma cudownymi pracami - i ile z Was urządziło candy! Na wszystkie zapraszam Was na pasku bocznym. W wolnym czasie szykuję albumiki, które (mam nadzieje, że wkrótce) zostaną prezentami w mojej przyszłej rozdawajce.
Pozdrawiam Was ciepło!

sobota, 6 lipca 2013

Spięta

Hej, hej.
Mam ostatnio dziwne uczucie, że nie zdążę. Myśl ta ciągnie za sobą mnóstwo negatywnych konsekwencji. Między innymi taką, że nie mam Wam co pokazać, bo nagle stwierdziłam, że prace, które mam sfotografowane jednak mi się nie podobają, a zdjęcia to już w ogóle nie oddają ich nikłego uroku, ani odrobinę. Uznałam, że się nie rozwijam, ogólnie hańba i wstyd!
Wszystko przez to, że w pokoju piętrzy się stos paczek do wysłania, na szafce stos przedmiotów do polakierowania, na stole stos książek do przeczytania, na kompie masa zdjęć do obrobienia, a w głowie - myśl o wycięciu chorągiewek i innych pierdół na przedślubne garden party oraz wewnętrzna potrzeba zaplanowania wyjazdu do Pragi. Zamiast robić te wszystkie rzeczy (sukcesywnie choć powoli posuwam się do przodu), zrobiłam dziś wpis do książki na wyzwanie Sodalicius - samotność. W ramach tego, że ja też bardzo lubię imaginować sobie, że życie jest bardzo samotne, że macierzyństwo jest drogą do beznadziejnej samotności, a związki to już w ogóle. Więc nie poddaję się samotności i staram się myśleć racjonalnie z elementami niezdrowych pozytywów. Poza tym wykonałam plan kulinarny na poniedziałek: będą lody domowej roboty i pampuszki, i bułeczki. I zbudowałam 3 modele z klocków lego i nie wpadłam w furię, gdy upijając pierwszy łyk rozkosznej kawy okazało się, że mleko jest kwaśne.
Niech Wam mleko nie kwaśnieje, a dni upływają bez myśli o samotności :)
Trzymajcie się ciepło!
Może teraz coś polakieruję :)

czwartek, 16 maja 2013

O byciu mamą^^




"Rodzicielska miłość stała się przez ten rok jeszcze bardziej tajemnicza i niezrozumiała. Jak to jest, że się o bólu, strachu, niepewności nie myśli, a tyle jej było i wciąż czasem jest. Umyka, gdzieś w podświadomość, a gdy przebija się w słowa - mówi się o tym z ciepłym uśmiechem satysfakcji, że dane nam było to przeżyć. Kochamy kogoś o kim nie wiemy nic, kogoś kto nic o sobie nie mówi, kogoś kto potrafi jedynie rzucić klockiem i z hukiem rąbnąć o ziemię. Jedyne czułe gesty to ciepło jego ciała wtulającego się w nas co krok. Nigdy nie zachwycałam się dziećmi, ale on przegryzł się przez ten rok do najgłębszych pokładów mojej miłości. Skąd to się bierze, że wbrew jakiejkolwiek logice, czasu wcale nie jest mniej, a energii i chęci do działania wciąż więcej. Jak to się dzieje, że on nieświadomie upraszcza moje życie? Jak z klockami... Istnieje niezrozumiały, odgórny zakaz budowania wież z klocków, a gdy tylko jakiś problem-wieżę zbuduję -  on ze śmiechem pacnie rączką tak, by żaden klocek nie został na miejscu".

I właśnie o tym powstał mój kolejny wpis. O tym jak dobre i tajemnicze jest macierzyństwo. Ten tekst napisałam 3 lata temu i od tego czasu niewiele się zmieniło. Olek naprawdę, mając rok, nie pozwalał budować wież, bo od razu je rozwalał. Choć prawdziwy zakaz się skończył to ja nadal nie umiem wymyślać problemów, a on nadal jedną minką potrafi znaleźć rozwiązanie na te prawdziwe :).
Wieża z klocków zaraz zrobi bach^^.
Wpis leci na wyzwanie:
- do Skarbnicy pomysłów na wyzwanie cykliczne - bo maj w tym roku wybucha co dzień kolorami i jest cudownie, radośnie i w końcu całe dni możemy spędzać z Olkiem na dworze :)

- Na Strychu - wyzwanie z okazji dnia mamy

Follow my blog with Bloglovin

środa, 20 marca 2013

Jestem... ArtJ nr 5

Mój piąty wpis wymaga wyjaśnień. Nim do tego przejdę napiszę, że zgłaszam na wyzwanie do craftowego ogródka "jestem" oraz do scrapgangu "wyłączamy myślenie", ponieważ oba te tematy bardzo się łączą. Dodam, że wpis powstał w fazie zielonokrówkowej, w której procesy twórcze odłączają wszystkie wtyczki w moim ciele i przestaję się kontrolować. Tak zresztą powstaje większość rzeczy - chyba, że zależy mi na możliwości przewidzenia efektu końcowego.
Teraz dwa słowa na temat wpisu:
   Na co dzień jestem sobą. 
Tak pokrótce przybliżając: skrajnie krytyczną egocentryczką, bardzo wymagającą  - szczególnie od wszystkich wokół, perfekcjonistką nie znoszącą porażek, analizującą co najmniej trzy razy każdy ruch, żyjącą z głową pełną ściśle ułożonych planów, notatek. Spiętą, zestresowaną i wierzącą, że losy świata spoczywają na niej słabych barkach. Tylko cynizm i krytycyzm ratują mi życie ;). 
I właśnie w chwili, gdy już miałam siebie po dziurki w nosie wymyśliłam ZielonąKrówkę, która towarzyszy mi od liceum. To jestem ja, gdy się wyłączam, gdy tracę dystans, gdy się bawię, cieszę i po prostu daje sobie chwilę wolnego. Czasem ciężko mi ją w sobie w ogóle obudzić, czasem jeden szczegół sprawia, że powietrze z niej schodzi jak z balonika. Ale lubię, gdy grzebie we mnie kopytkiem, bo przesadzam i powinnam się wyluzować. To jest taka moja własna baśń dzięki, której przestałam sobie zadawać pytania "jaka? I dlaczego właśnie taka jestem". Zrozumiałam siebie, dzielę się z Krówką pół na pół. I jest git :)
Moja ZielonoKrówkowa połówka pozdrawia Was cieplutko i radośnie, druga nie - bo ta druga nie zagląda ;). 

poniedziałek, 18 marca 2013

Baśnie i artJ nr 4

Ostatnio dużo baśni czytam. Norweskie i arabskie mnie skusiły pięknym wydaniem. Od dziecka uwielbiam opowieści, które wyjaśniają różne zjawiska. Dziś przeczytałam o młynku, który miele w nieskończoność sól na dnie morza, które właśnie dlatego jest słone. I przypomniała mi się ryba, którą zrobiłam parę dni temu na wyzwanie do scrapków-wyzwaniowo - podwodne historie. Wpis zrobiłam po przeczytaniu arabskiej baśni o rybiej mamie, którą dzieci zostawiły, bo w strumyku było im nudno. Smutna i samotna rybia mama tyle płakała i tak desperacko sprzątała dno strumienia z nadzieją na powrót dzieci, że powstał ocean.
A Wy pamiętacie jakieś baśnie z dzieciństwa?
Ja pamiętam dwie ulubione. Jedną o chłopcu, którego zabiła macocha i upichciła z niego obiadek. Ten zamienił się w ptaszka i obdarował siostrę i ojca skarbami, a macosze zrzucił na głowę młyńskie koło. I drugą o córce młynarze, po którą przyszedł diabeł i kazał ojcu obciąć jej ręce. Synowi z oryginalnych Grimmów, czytałam póki co tylko Tomcio Palucha, ale póki co mało go to interesuje.
Bierzcie udział w mojej rozdawajce :)

wtorek, 26 lutego 2013

Art J nr. 3

Muszę przyznać, że mnie ostatnio wyzwania na scrapki-wyzwaniowo kuszą. Obecne też mi się spodobało i tak powstał numer 3 o ciszy. Generalnie lubię ciszę, wręcz uwielbiam. Nie znoszę szemrającego telewizora lub powtarzających się wciąż piosenek - jak słucham lub oglądam to robię to całą sobą. Cisza jest złota, słodka i taka statyczna, przewidywalna i jasna. I nie rozumiem czemu, wielu w ciszy robi się niezręcznie i smutno. Nawet teraz jak siedzę przy kawie to tylko miarowe buczenie komputera słychać i drzwi sąsiadów. Ptaszek jest smutny, głupi... nic nie rozumie.


wtorek, 19 lutego 2013

Journalowy wpis nr 2

  Mój drugi wpis w komunistycznej książce do Geografii. Co ciekawe jej tematem jest Eurazja, a nie Europa lub Azja - znaczące prawda :).

  Do tego by to miało jakiekolwiek walory estetyczne jeszcze daleko, ale względem pierwszego widzę postęp :D. A musiałam ten wpis popełnić, bo chęci się we mnie zbierały od dłuższego czasu, a znalazłam to wyzwanie, które powaliło mnie pomysłowością :)  i musiałam od razu usiąść i wykonać na nie jakąś pracę. Nie mam w domu gazet, więc pierwszą rzeczą, która mi wpadła do głowy to Gwieździsta Noc, w której zakochana jestem od dziecka. A tekst z Ballady Gałczyńskiego -uwielbiam ją sobie nucić.
I z plamek - na szczęście na 7 farbko-mediów jakie posiadam są różne niebieskie i biały - powstało to:


poniedziałek, 21 stycznia 2013

Mój pierwszy mixmediowy coś

 Nie jest piękny, ale naprawdę fajnie się przy tym bawiła. Teraz rozumiem, że jest w tym coś... coś czego nie posiadają inne formy, jakiś taki pełen luz... właśnie może to, że bardziej zależało mi na emocjonalnych korzyściach wyniesionych z tworzenia niż na samym efekcie. Do pracy zainspirował mnie film Czekoczyny ze scrapki.pl wyzwaniowo i tam też mój wpis posyłam. I od razu się przyznaje, że nie użyłam zszywacza i taśmy papierowej, bo nie mam ich w domu ;)

Zapraszam też do poprzedniego posta na tęczowe candy :)