
W przerwie zrobiłam kubeczek na pierdołki, których szukanie wyprowadzało mnie z równowagi ;) Do tego wykorzystałam puszkę po kukurydzy (jak się okazało tego dnia, gdy wymyłam puszkę na silesian crafcie wyszło wyzwanie
"ukradnij coś z kuchni", na które zgłaszam moją puszkę). Jak to zwykle bywa, gdy robię rzeczy dla siebie na wyłączność - używam resztek samych, żeby nie ponosić kosztów mojej fanaberii ;). Tu użyłam resztki kartoniku (na styk :D), kwiatki szydełkowe od mamy, luźne koraliki, błyszczące czerwone niteczki i pomarańczowe, kwiaciarniane sznurki.
Teraz tak patrzę, że najbardziej podoba mi się zdjęcie samej puszki. Tytuł: Kukurydza i Kot. Prawie jak puszka cambella od Pana Warhola ;)
PS. Czy ktoś ma doświadczenie w robieniu okrągłych dywaników z pasków materiału? Mój (babcia mi zrobiła) jest już bardzo zniszczony i chciałam sama zrobić nowy i nie wiem, która metoda jest łatwiejsza - warkoczem czy na szydełku?