
Jeju, co za dzień! Czasem mam wrażenie, że nikt na świecie nie traktuje życia poważnie. Wczoraj stwierdziliśmy z Leniwcem, że powinniśmy mieć kanał na YT, w którym jako sfrustrowani obywatele i rodzice uświadamialibyśmy ludziom, że głowa jest do myślenia.
"Superniania" mi wciska, że szkoły są przyjazne dla 6-latków i rodzice g... wiedzą, bo przecież nie są Ą,Ę Magistrami Psychologii Rozwojowej. Na Fejsie czytam uświadamiające posty wielbicieli zwierzątek, które uważają, że dziecko i zwierze powinno traktować się tak samo (tylko, że jakoś nie mijam na osiedlu dziecięcych kup, więc jakoś nie wierzę). Musicie wybaczyć, ale bardzo nie lubię ludzi zeschizowanych na punkcie swoich pupilków. Potem dzwoni dzwonek do drzwi, a tam mała (całkiem zwyczajna) dziewczyna bez żadnego "Dzień Dobry" wyciąga w moją stronę słoik po ogórkach z drobnymi mówiąc, że zbiera na chorego brata. I jeszcze "Pierwsza Książka Mojego Dziecka", która jest istnym estetycznym koszmarem. Życie bez internetu było łatwiejsze :D.
Idę po Olka popatrzeć na wesołe mamusie przedszkolaków oraz same przedszkolaki i skończyć czytać książkę.
I jeszcze Wam pokażę kartkę coby zatrzeć złe wrażenia z poprzedniej części postu :P
Kartka wg mapki z
Magicznej Kartki, a kwiatki
wg kursu stąd - oczywiście wyszły całkiem inne, ale na nim się wzorowałam ;)
Pozdrawiam ciepło!