Znalazłam:
- wstążkę - pozostałość po olkowym stroju czarodzieja,
- kraciatą spódniczkę z czasów liecalnych
- polówkę w obrzydliwie pastelowych kolorach, którą mój Pan Fotograf nosił czasem po domu (już teraz nie będzie ;)).
- pisak perełkowy do tkanin,
Wszystko uszyłam ręcznie w ciągu jednego dnia, oglądając do tego "sześć stóp pod ziemią" i wkurzając się, że mam tylko brązową nitkę - ale jak już uznałam, że szyję to nie mogłam czekać! Chorągiewki posyłam na wyzwanie do craft-szafy. Jest recyklingowo, perełkowo i niescrapowo :)


