Hej, hej!
Nie mam pomysłu na tytuł. Nie mam czasu by w ogóle się rozpisywać - ilość planów na twórczość zimową jest przeogromna, wszystkie w trakcie, lub wciąż czekające na realizację, a dodatkowo mocno czasochłonne. W tle ciągłe tułanie się po lekarzach ( a jak ciężko się zmobilizować by iść, skoro w sumie nic zbytnio nie boli ), zmiana pracy, szykowanie kostiumu dla Olka, zakupy, próba nauczenia się fotografowania i jakieś takie nieustanne zmęczenie dopadające w momencie, gdy się na chwile siądzie.
Ale zdjęć prac mam zapas, a kawę pić czasem muszę to i zaglądam do Was :).
Zapraszam Was na moje candy albumowe, w którym rozdaję dwa moje
tworki.
Dziś kolejne opakowanie na płytę ze zdjęciami ślubnymi (zieleń wykorzystałam, bo to był tego ślubu kolor wiodący) oraz mała dekupażowa deseczka, którą zrobiłam dla taty - miała być koniecznie z grzybkami. Zdjęcia deski mi się nie podobają, ale Ewelinka się uczy robić zdjęcia, zacznie robić sama i przestanie narzekać ;)
Pozdrawiam Was ciepło moje Miłe :)