Do słoni mam stosunek obojętny.
W ogóle już czuję, że tekst się nie będzie kleił. Mam dziurę w głowie.
Siedzę z opuchniętymi oczami - skończyłam czytać "Złodziejkę książek" - kończyłam na raty by nie zapłakać się na śmierć. Widziałam dwa filmy w życiu na których ryczałam. Nie takie, że Ci oczy przeszklą i zaciśnie gardło - takie po których wyjesz w głos i zużywasz tonę chusteczek. Przy książkach zdarza się częściej - ale staram się świadomie wybierać lektury nie doprowadzające mnie do łez;). Zresztą zawsze się powstrzymuje, bo jak inaczej czytać? Ta była potworna - przeorała mnie równiutko i wizja brudnego Żyda przytulającego szczupłą Niemiecką dziewczynkę będzie mnie nawiedzał w snach. I jego włosy jak gałązki.
No, nevermind - jedziemy dalej :)
Więc słoń - a kartka na wyzwanie do
Scrappo, bardzo spodobał mi się pomysł na taka kartkę - choć u mnie stempelków i tuszy jak na lekarstwo - coś ukleiłam.
Chwalę się przy okazji moim lekkomyślnym zakupem (dobrze, że scrapowych sklepów stacjonarnych jest mało, bo wtedy robiłabym tylko lekkomyślne zakupy) - dziurkaczem narożnym - cudny jest :).