Hej, Hej!

Rzadko mi się zdarza brać udział w wyzwaniach, które krótko trwają. Mam problem z przewidywalnym zaplanowaniem czegokolwiek - np. dziś miałam mieć cichy spokojny dzień dla siebie, a wyszło, że Czesię trzeba wyeksmitować, bo Oluś ma na nią chyba alergię, a popołudniu trzeba było iść zdjęcia robić (obiecałam Panu Fotografowi, że przez wakacje będę się uczyć fotografować).
Ale w sobotę rano zauważyłam wyzwanie dekupażowe w
Lift Summer Crafts, pomyślałam - "mam pastę, ale nigdy jej nie używałam, więc to chyba czas". Nie miałam jednak pojemnika. Na poszukiwania udałam się do Olkowego pokoju, gdzie znalazłam
plastikowe opakowanie po klockach Lego - "Oooo, na plastiku też nie robiłam nigdy". W weekend nie było mnie w domu, ale dziś zaraz po śniadaniu w błyskawicznym tempie zrobiłam przybornik. Jest niepolakierowany, bo lakieru już nie mam, ale tak patrzę i nie wiem czy w ogóle będę.
W pudełeczku użyłam mnóstwa rzeczy, gdyż początkowo robiło koszmarkowe wrażenie. Wypastowana forma popsiukana glimmer mistem chalkboard i obmalowana żółtą ecoliną. Tło białe z mistem i niebieską ecoliną, a kwiaty dla poprawienia koloru pociągnięte gdzieniegdzie białą akrylówką.
Leci na wspomniane wyzwanie do Lift Summer Crafts, a potem podeślę je Chimerze, bo kiedyś jej coś obiecałam za stos serwetek, który mi podarowała.
Pozdrawiam Was ciepło!
A na zakończenie moja pierwsza fotografia wykonana profesjonalnym sprzętem ;).