
Leżą w domu trzy ramki. Czarne. Bez szybek. Czekają od roku na wykorzystanie, bo mi Pan Fotograf obiecał, że zrobi - ale on naprawdę w ogóle nie ogarnia zdjęć domowych... Przynajmniej mi w pracy wywołuje takie jak chce - a teraz zmienił lab na taki, który wywołuje zdjęcia przecudnej jakości, więc może mu wybaczę jego zaniedbania.
Wymyśliłam, że skoro nie ma szybek to coś z ramkami wymyślę sama.

Póki co zrobiłam wczoraj jedną ze zdjęciem Olutka - taką skromną, bo zdjęcie chciałam duże i w sumie niewiele można więcej dodać. Zrobiłam wg
scrap-mapkowej mapki, może do końca tego nie widać, ale tak było ;). No i nie wiem czy ramka się liczy, ale nic o tym, że nie wolno nie znalazłam, więc spróbuję.
Poza tym, wciąż dużo czasu poza domem, i wciąż męczę ten dywan... straszna robota dla kogoś takiego jak ja, kto poza uszyciem w dzieciństwie sukienki dla lalki a'la Toni Braxton (z klipu Un-break my heart) w życiu nic nie szyła.
śliczne wiatraczki :) wygrałyśmy obie candy w fabryce chimer, ale fajnie! :)
OdpowiedzUsuńprześliczna, zdjęcie, wiatraczki, cudo!
OdpowiedzUsuń