Oluś jest wielkim fanem Gwiezdnych Wojen. Wypatrzyłam gdzieś w sieci zdjęcie czapeczki na szydełku przypominającej jego ulubionego robota R2-D2. Pokazałam mamie, która raz dwa zamiast czapki zrobiła cały komplet inspirowany tym robotem. Dziś pokażę Wam jej pracę, bo ona jednak nie ma czasu by aktywnie blogować, a niektóre jej twory warto zapamiętać i pokazać :)
Komplecik wysyłam w jej imieniu na wyzwanie do Szuflady "na jesienną chandrę" - taka kolorowa czapka wygląda cudownie w jesienny ponury poranek, gdy idziemy do przedszkola. Komplecik został zrobiony na drutach.
Trzymajcie się ciepło!
Etykiety
abażur
(1)
album
(16)
ATC
(1)
balony
(1)
biletownik
(1)
Boże Narodzenie
(21)
candy
(2)
dekupaż
(16)
dla chłopaka
(2)
dla dziewczynki
(1)
dzieci
(2)
dzień mamy
(8)
exploding box
(4)
filc
(1)
futerał
(1)
gazetownik
(1)
guślarz
(1)
journal
(9)
kalendarz
(4)
kartka okolicznościowa
(31)
kartka schodkowa
(2)
kartka sztalugowa
(2)
kartka-doniczka
(2)
kolczyki
(1)
Komunia
(9)
koperta na CD
(4)
kopertówka
(3)
kostium
(1)
kwiatki
(2)
magnes
(1)
malowane
(1)
motylki
(2)
na każdą okazję :)
(17)
niciownik
(1)
notes
(3)
ozdoby choinkowe
(2)
piórnik
(1)
podziękowanie
(1)
przepiśnik
(2)
pudełko
(8)
puszka
(1)
ramka
(3)
rozdawajka
(1)
shutter card
(2)
spinki
(1)
szycie
(2)
szydełko
(1)
ślub
(26)
taca
(2)
torba
(1)
urodziny
(9)
walentynki
(1)
warsztaty
(1)
Wielkanoc
(7)
wystawa
(1)
wyszyte
(1)
zakładki
(2)
zawieszka
(1)
zegar
(1)
poniedziałek, 11 listopada 2013
poniedziałek, 4 listopada 2013
Opakowania
Hej,
Walczę z pustką produkując same przedmioty niepuste, mające na celu chronić to co mają w środku. Takie proste, a takie ważne. Źle znoszę zmiany pogody. Czekam na paczki... sporo paczek powinno przyjść w najbliższych dniach, a dzięki nim sporo malowania, klejenia, wymyślania i zachwycania się. Nim przyjdą paczki pójdę po Oluta, który ma pewno znajdzie mi niejedno radosne zajęcie na dziś :)
A do pokazania mam kolejne opakowanie na płytę ze zdjęciami. Sesja była w nieco westernowym stylu, więc chciałam trochę utrzymać klimat. A dalej kolejne pudełko po butach, które teraz służy do przechowywania szydełkowych kwadratów i zgniecionych rolek po papierze toaletowym, które czekają na czerwoną farbę i drugie życie :). Na pudełku widać sporo nierówności, ale musicie mi wybaczyć, że ja nie znoszę, gdy wszystko jest równo.
środa, 30 października 2013
Art J i opakowanko
Hej, hej!
Dziś za długo spałam i mózg mam opuchnięty. Ostatni raz mam czas, bo od jutra wracam do pracy i się zaktywizuje. To dobrze...
Ludzie narzekają, że mają zaspane, opuchnięte oczy. A u mnie tak działa mózg (uwielbiam to słowo, lubiłam kiedyś taki punkowy zespół - defekt mózgu - chwytliwa nazwa). Mózg mój więc jest ciepły, opuchnięty i rozlazły - ledwie mieści się w głowie i woła o kawę, którą go pieszczotliwie poje.
Mój art J, który wysyłam do scrapki-wyzwaniono na wyzwanie Imaginarium (znów cudne słowo) jest o mózgu, który w moich wyobrażeniach zawsze był nierozerwalnie połączony z włosami. Bo w głowie mam taki kołtun (ostatnio przez siedzenie w domu bardzo wielki) i chyba muszę zacząć pisać, bo to mi zawsze pomagało. Wyciągałam piórem z kołtuna pojedyncze myśli i mozolnie zaprowadzałam porządek. A tak to widzicie jaki mam pierdolnik. Przez niego nie umiem działać. Leże tylko i myślę ile bym chciała zrobić, ale nie działam nic.
Są chwile kiedy kocham kawę - mogłabym zrobić tło jeszcze jaśniejsze wtedy byłaby to głowa utopiona w kawie z mlekiem.
A pokażę Wam jeszcze opakowanie na płytę ze ślubnymi zdjęciami. Pierwszy raz zrobiłam tak czystą i prosta pracę :)
Dziękuję za uwagę i ściskam Was ciepło!
czwartek, 24 października 2013
25 kwadratów i pudełko po aparacie :)
Hej, hej :)
Dziś pokażę Wam moje kwadraty, bo widzę, że wzbudziły zainteresowanie. Jak widać snują się im sznureczki - jeszcze nie wiem w jaki sposób najlepiej je ukryć - w weekend znów będę polegać na mamie, która na pewno ma na to sprawdzony sposób. Mamy też w planach szukanie jakiś świątecznych inspiracji, bo jakoś bez pomysłu jestem na świąteczne ozdoby. Kwadratów jest 25. Mają być w przyszłości narzutą na łóżko. Myślę, że to może być bardzo daleka przyszłość :D.
Podzielę się z Wami na koniec moim pomysłem.
Wymyśliłam sobie, żeby zrobić (jako dodatek na blogu) taki subiektywny magazyn krytyczny w formie filmu. Nie mam gdzie się wygadać o tym co czytałam, oglądałam i wymyśliłam. Jeśli chodzi o pisanie to czuję się od dawna totalnie nie w formie, a gadanie byłoby czymś dla mnie nowym. Czy spotkałybyście się ze mną na youtubie na kawce od czasu do czasu? To tak bardziej dla mnie - program ma na celu wyładowanie frustracji autorki i zintensyfikowanie jej ubogiego życia intelektualnego ;).
poniedziałek, 21 października 2013
Zakładka i szydełkowa terapia
Hej, Hej!
Czuję się lepiej, więc wielce prawdopodobnym jest, że wracam w środę do pracy i znów trochę zaniknę sieciowo. Coś tam udało mi się zdjęć uzbierać by mieć Wam co pokazać, więc może uda się całkowicie nie zaginąć ;).
Nauczyłam się robić najprostszy (jaki znalazłam) kwadrat szydełkowy. Gdy już opanowałam łańcuszek, kwadratu uczyłam się z tego filmu. Przyznam się, że pewnie bym tym wszystkim rzuciła w kąt, gdyby nie mama, która objaśniła mi wszystko w 10 minut. Dwie, trzy próby i teraz już lecą kwadraty bez problemów. Świetne, przyjemne zajęcie. Dla mnie największym plusem jest to, że nie mam po tym sprzątania - niestety zaadaptowanie pokoju na czas robienia karteczek zajmuje mi mnóstwo czasu, a gdy mam go mniej to szydełko, włóczka i jazda! I z głowy robić mogę, żadnych wzorów nie trzeba. Może jak porobię takich kwadratów to nauczę się jeszcze czegoś :).
Kilka dni temu zrobiłam zakładkę :) Pomyślałam, że zrewanżuję się Gosi, bo ona też mi kiedyś jedną podarowała. Akurat rozmyślając na tym Gosia na blogu wrzuciła fajną inspirację. Wzięłam trochę kolorów, gwiazdek i kropelek :) Kolory na zdjęciu wyszły jakieś taki zbyt jasne (wybaczcie).
To by było na tyle. Trzymajcie się cieplutko!
Czuję się lepiej, więc wielce prawdopodobnym jest, że wracam w środę do pracy i znów trochę zaniknę sieciowo. Coś tam udało mi się zdjęć uzbierać by mieć Wam co pokazać, więc może uda się całkowicie nie zaginąć ;).
Nauczyłam się robić najprostszy (jaki znalazłam) kwadrat szydełkowy. Gdy już opanowałam łańcuszek, kwadratu uczyłam się z tego filmu. Przyznam się, że pewnie bym tym wszystkim rzuciła w kąt, gdyby nie mama, która objaśniła mi wszystko w 10 minut. Dwie, trzy próby i teraz już lecą kwadraty bez problemów. Świetne, przyjemne zajęcie. Dla mnie największym plusem jest to, że nie mam po tym sprzątania - niestety zaadaptowanie pokoju na czas robienia karteczek zajmuje mi mnóstwo czasu, a gdy mam go mniej to szydełko, włóczka i jazda! I z głowy robić mogę, żadnych wzorów nie trzeba. Może jak porobię takich kwadratów to nauczę się jeszcze czegoś :).Kilka dni temu zrobiłam zakładkę :) Pomyślałam, że zrewanżuję się Gosi, bo ona też mi kiedyś jedną podarowała. Akurat rozmyślając na tym Gosia na blogu wrzuciła fajną inspirację. Wzięłam trochę kolorów, gwiazdek i kropelek :) Kolory na zdjęciu wyszły jakieś taki zbyt jasne (wybaczcie).
To by było na tyle. Trzymajcie się cieplutko!
wtorek, 15 października 2013
Art J
Hej, hej!
Właśnie otarłam się o wypoczynek w szpitalu, ale jakoś utrzymałam się domku mego i mogę Wam pokazać wpis journalowy, który zrobiłam między jedną, a drugą drzemką. Wpadł mi w oko temat z sodalicious. Powiem Wam, że zdarzały mi się (teraz już baaardzo rzadko) takie nieuzasadnione ataki lęku i zawsze zostawiają one kwaśny smak. Kojarzy mi się on z zepsutymi orzechami.
A, żeby pozytywniej skończyć. Cieszę się, że nadrobiłam w końcu blogowe zaległości. Niektóre z Wam naprawdę mnie zaskoczyły wieloma cudownymi pracami - i ile z Was urządziło candy! Na wszystkie zapraszam Was na pasku bocznym. W wolnym czasie szykuję albumiki, które (mam nadzieje, że wkrótce) zostaną prezentami w mojej przyszłej rozdawajce.
Pozdrawiam Was ciepło!
Właśnie otarłam się o wypoczynek w szpitalu, ale jakoś utrzymałam się domku mego i mogę Wam pokazać wpis journalowy, który zrobiłam między jedną, a drugą drzemką. Wpadł mi w oko temat z sodalicious. Powiem Wam, że zdarzały mi się (teraz już baaardzo rzadko) takie nieuzasadnione ataki lęku i zawsze zostawiają one kwaśny smak. Kojarzy mi się on z zepsutymi orzechami.
A, żeby pozytywniej skończyć. Cieszę się, że nadrobiłam w końcu blogowe zaległości. Niektóre z Wam naprawdę mnie zaskoczyły wieloma cudownymi pracami - i ile z Was urządziło candy! Na wszystkie zapraszam Was na pasku bocznym. W wolnym czasie szykuję albumiki, które (mam nadzieje, że wkrótce) zostaną prezentami w mojej przyszłej rozdawajce.
Pozdrawiam Was ciepło!
piątek, 11 października 2013
Przypomnę się :) - Album
Hej, hej!
Powiem Wam, że mi tęskno... Tylko dzięki chorobie (na szczęście ręce i oczy mnie w niej nie bolą, więc póki się nie ruszam jest ok) znalazłam czas, żeby trochę pokleić i zacząć do Was zaglądać. Ile dziś widziałam cudownych prac - zazdroszczę Wam ich :). W szydełku nie umiem trochę ogarnąć słupków, ale jutro mam konsultację z mamą i mi powie co robię źle. A i pokleiłam trochę ostatnio, tylko zdjęć nie ma kiedy zrobić.
Na szczęście, w pośpiechu, Pan fotograf zdążył zrobić zdjęcia albumu ślubnego Karoliny, który już do niej wywędrował. Miało być delikatnie, więc starałam się nie szaleć.
Tekturki róże, piórka i napis ze scrap.com.pl - szczególnie róże wyszły uroczo :)
P.S. Gdyby ktoś chciał jakąś karteczkę (tylko z długim terminem) to ja jestem chętna na wymiankę albo coś :D. Jednak klejenie mnie relaksuje, a jak nie mam komu robić to i mobilizacji brak.
Powiem Wam, że mi tęskno... Tylko dzięki chorobie (na szczęście ręce i oczy mnie w niej nie bolą, więc póki się nie ruszam jest ok) znalazłam czas, żeby trochę pokleić i zacząć do Was zaglądać. Ile dziś widziałam cudownych prac - zazdroszczę Wam ich :). W szydełku nie umiem trochę ogarnąć słupków, ale jutro mam konsultację z mamą i mi powie co robię źle. A i pokleiłam trochę ostatnio, tylko zdjęć nie ma kiedy zrobić.
Na szczęście, w pośpiechu, Pan fotograf zdążył zrobić zdjęcia albumu ślubnego Karoliny, który już do niej wywędrował. Miało być delikatnie, więc starałam się nie szaleć.
Tekturki róże, piórka i napis ze scrap.com.pl - szczególnie róże wyszły uroczo :)
P.S. Gdyby ktoś chciał jakąś karteczkę (tylko z długim terminem) to ja jestem chętna na wymiankę albo coś :D. Jednak klejenie mnie relaksuje, a jak nie mam komu robić to i mobilizacji brak.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















